Sprawa jest prosta: każda z nas ma takie dni, kiedy fryzura po prostu nie współpracuje, a „messy bun” wygląda bardziej jak „bałagan po wichurze” niż artystyczny nieład. I tu wjeżdża nasza scrunchie – cała w jedwabiu, gotowa do akcji.
To nie jest tylko dopełnienie stylizacji. To taki mały ratownik życiowy. Wrzuć ją na nadgarstek - wygląda jak fajna bransoletka, a w razie nagłego ataku wiatru albo ochoty na zmianę fryzury, masz czym spiąć włosy w sekundę.
I jest jeszcze coś! Wspierasz lokalne rzemiosło, ratujesz tkaniny przed śmietnikiem i masz coś, co jest po prostu ładne i trwałe. Bez zbędnej filozofii – po prostu fajna rzecz dla fajnej babki.
Bierz, póki jest, bo drugi raz taki wzór może się nie trafić!
Warunki dostawy
Polityka zwrotów i reklamacji
Polityka prywatności
To nie jest masówka z sieciówki, która pęka po trzech założeniach. Nasze gumki to krawatowy upcykling w czystej postaci. Serio, bierzemy stare, porządne jedwabne krawaty (te, których faceci już nie noszą, a szkoda je wyrzucić) albo skrawki materiałów, które zostały z większych projektów, i robimy z nich te małe, kolorowe cudeńka.
Dzięki temu, że to mała lokalna pracownia:
- Nie spotkasz klona: Większość wzorów to absolutne "jedynaki". Jak ją zgarniesz, to jest tylko Twoja.
- Włosy Ci podziękują: Jedwab jest dla nich jak przytulny kocyk – nie szarpie, nie wyrywa, nie łamie końcówek. Nawet po całym dniu w koku nie będziesz miała tego dziwnego odgniecenia na głowie.
- Masz jakość, a nie „jakoś”: Każdy szew jest sprawdzony, nic nie wyłazi, bo robimy to z sercem (i z dbałością o detale).
TUTAJ: gumka 100% jedwab z krawata.
Zobacz także